3 grudnia 2011

Sint Maarten

Ahoj
27.11.2011 o 6 rano miejscowego czasu wpływamy w zatoczkę Great Bay nad którą leży Philipsburg,  miasto na Sint Maarten. Przez ostatnie dni płynęliśmy między wieloma wyspami Małych Antyli. Niestety nauka i praca nie pozwalały poczuć się jak na wczasach:))


Wyspa SM jest podzielona na część francuską (północna) i holenderską (południe- tu właśnie jesteśmy). Po rzuceniu kotwicy, pracujemy przy klarowaniu żagli - udaje mi się zwinąć cztery:) Cały dzień pada deszcz (właściwie jest ulewa) i siedzimy na statku. W kolejnym dniu dopływamy pontonem na ląd - czasem zdarza się komuś wylecieć na fali i wpaść do morza, tym razem nie utrzymał się Maciek... - zwiedzamy stolicę wyspy, głównie w poszukiwaniu kartek, pamiątek i internetu - w MC nie działa. 

Pochmurna i deszczowa pogoda przyśpiesza nasze wypłynięcie w dniu 29.11.2011 - tym razem na południe. I znowu nie udało się wyprać rzeczy, albo nie ma czasu, albo dostępu do prądu....albo oszczędzamy wodę.

24 listopada 2011

Saint Vincent i Grenadyny

Od kilku dni odwiedzamy wyspy archipelagu Grenadyny. Najpierw wyspa Mayreau, na której spędzamy dzień pod palmami i w wodzie. Mamy po raz pierwszy okazję do nurkowania na rafie koralowej. Woda cieplutka, kolorowe ryby, rozgwiazdy, kraby, koralowce i wodorosty. Jedna z koleżanek ma aparat do zdjęć podwodnych i mam nadzieję, że przywiozę jakieś fotki.

Wieczorem urządzamy kolację (ognisko) na plaży - jest super, tylko cierpię po opaleniu przez słońce, bo dziś zapomniałam posmarować się kremem ochronnym.
Kolejna wyspa to Bequia , Port Elizabeth i typowe klimaty karaibskie.


A zaraz ruszamy na północ, kolejny przystanek za kilka dni.
Pozdrowienia dla czytelników.