30 października 2012

Ibiza, Barcelona

I znowu w morze, które jest jeszcze mocno rozkołysane.
Szkoła Pod Żaglami płynie w kierunku Barcelony.
21.10.2012
"...Psiak! z nowym kapitanem i od czego zaczynam? O 12. 30 idę na prawe oko na pół godziny.  Następnie zmierzam do nawigacyjnej pierwszy raz. tam lekcji udziela mi Daria,  moim zadaniem jest obserwowanie radaru, obsługa szczekaczki, uczenie się skrótów. Dość dobrze mi idzie. W nawigacyjnej nawet mi się spodobało, było tak cieplutko i siedziałam na takim wyyyysokim niby łóżku- niby siedzeniu kapitańskim. Było tam tak fajnie, że prawie zasnęłam (a za zaśnięcie grozi kara 1 godziny dodatkowo na oku, na szczęście w ostatniej chwili kiedy już powieki miałam zamknięte i powoli odpływałam… ALAAAARM DO ŻAGLIII. WSZYSCY NA POKŁAD. ZRZUCAMY GROTA. NIEEE! KLARUJEMY GROTSZTAKSLA. ALBO NIEEE. KLARUJEMY FOKSZTAKSLA I KLIWRA. Jaak?. NA PORTOWO!.."


23.10.12r.
"...Dopływamy na Ibizę. Punkt 7 stajemy na Ibizie. Jest fantastycznie, kotwica w dnie zatoki, dookoła nas ląd, piękne góry i klify, mamy tylko 1 lekcję- wos (którą całkiem przesypiam). Później szybki porządek na koi,  no i na ponton. A jak? Spuszczamy się na linie. Płyniemy na plażę. Mamy całą godzinę czasu wolnego. Idziemy w pierwszej kolejności po pamiątki. Później do sklepu. W końcu na wymarzoną plażę, tam przebieram się w strój kąpielowy i płynę. Woda dość zimna (no dobra...- jest lodowata), ale płyniemy do  groty, jest naprawdę fajnie. Szkoda że nie miałam się jak przeprawić tam z aparatem. Wracamy zziębnięci na plażę, w słońcu wysychamy. Idziemy na górę, a z stamtąd widoki nieziemskie. Piękne kamienie, o które rozbija ją się fale, klify. Błękit morza i nasza Pogoria. Wracamy na żaglowiec pontonem. A tam czeka nowa atrakcja - wymyślili że powieszą linkę z foka rei  i skaczemy jak Tarzan z liny do wody. Ja bardzo chciałam spróbować ale...

1. skok z liny? - było całkiem wysoko,
2. pod prysznicem pozbyłam się soli, która w morskiej kąpieli wdzierała się wszędzie,
3. miałam mokry strój,
4. bardzo się bałam,
Przyszedł pan Marek i powiedział że to jest raczej jedyny i ostatni raz. sam też zamierzał skoczyć no i skoczył. więc ja pomyślałam że skoro nie będzie więcej możliwości to muszę to zrobić więc w ciuchach jak leci. SKACZĘ. oczywiście puszczam się liny za późno i spadłam na plecy, ale nawet nie bolało - lot nie do opisania, więc pobiegłam po aparat żeby ktoś nakręcił jak ja pięknie skaczę. No i drugi raz trzy cztery i oczywiście znowu na plecy. Teraz to AAAAŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁ ;)..."

25.10.2012.
Ostatnie trzy dni spędziliśmy w Vilanowa i la Geltru niedaleko Barcelony. Dojazd do stolicy Hiszpanii kolejką za 10 Euro. Przez dwa dni było co oglądać, ale o tym innym razem. Trzeci dzień już lekcje, warunki sztormowe nie pozwalają wypłynąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz