26 sierpnia 2012

Żeglowanie na Zalewie Solińskim

We czwartek 16 sierpnia wybrałam się z rodzinką pożeglować na Solinie.
Pogoda dopisała - nie padało i nie grzało zbyt mocno, a wiatr niezbyt mocny, w sam raz jak na pierwszy samodzielny wypad z kompletnie niedoświadczoną załogą :)
Około 9.30 wypożyczyliśmy małą żaglówkę "Oktopus" utrzymaną raczej w średnim stanie ;) , ale na kilkugodzinne pływanie wystarczającą i dość wygodną.
Wyruszyliśmy bez przeszkód dość gładko - ja byłam kapitanem, siostra sternikiem, rodzice obsługiwali żagle. Wiatry nad Soliną są zmienne, więc atrakcji ze zwrotami było sporo, raz w małej zatoczce utknęliśmy na chwilę nie mogąc złapać wiatru, ale po kilku próbach mknęliśmy już dalej ku niezłej radości mamy (która na początku bała się wsiąść do łódki :) ).
Trochę poćwiczyliśmy w blasku słońca pozdrawiając mijanych po drodze, takich jak my "niedzielnych żeglarzy" no i pora się zwijać do kei. Ale tu pojawiły się małe problemy, bo mieliśmy kłopoty z podejściem pod wiatr, zwłaszcza, że dość nieładnie wepchnęła się nam inna łajba, której zresztą podejście  też się nie udało. Musieliśmy wykonać szybki zwrot przez sztag i zrobić nawrót. Oj ciasno było, bo wokół jeszcze ludziska na rowerkach wodnych i kajaczkach, trzeba mieć oczy dookoła głowy i szybko reagować. Trochę się denerwowałam, ale tato pomógł opanować sytuację. W końcu przybiliśmy do kei na silniku. Zrobiliśmy klar na jachcie i zadowoleni wróciliśmy do domu, aczkolwiek z postanowieniem, że niedługo wrócimy :)

16 lipca 2012

Szkolenie żeglarskie, lato 2012



Cześć,
właśnie wróciłam z 2-tyg. szkolenia na stopień żeglarza jachtowego. Szkolenie odbyło się na jeziorze Piaseczno, niedaleko Lublina. Kierownikiem Wyszkolenia Żeglarskiego był Kpt. Ziemowit Barański. Wykładał nam meteorologię, teoria żeglowania, a inni instruktorzy tłumaczyli nam budowę jachtów (przede wszystkim) śródlądowych, locję (oznakowanie akwenów), itd.
Nasza grupa z Kapitanem
W szkoleniu brało udział 13 osób. Byliśmy podzieleni na 2 wachty 4-os. i jedną 5-os. Razem z siostrą i trójką przyjaciół ze Szkoły Pod Żaglami byłam w wachcie I.
Dzień zaczynał się od tradycyjnego podniesienia bandery o 8.00. Godzinę później spotykaliśmy się ponownie pod hangarem skąd braliśmy żagle, bomy, wiaderka, pagaje, bosaki, kamizelki asekuracyjne potrzebne na jachtach, którymi pływaliśmy. Przez okres obozu, każdy z nas żeglował na jachtach typu Omega, Venus, Karina, Tango, DZ. O 12.00 spływaliśmy na ląd, jedliśmy obiad, mieliśmy chwilę przerwy i od 15.00 znowu żeglowaliśmy aż do 18.00. Wykłady odbywały się w czasie bezwietrznej pogody albo wieczorem o 18.15. Przez większość szkolenia słońce świeciło cały czas. W chwilach kryzysu temperatura w pokoju sięgała 35st.C, a na jeziorze było jak na patelni.
Egzamin składał się z 3 etapów: manewrowanie jachtem na silniku, manewrowanie jachtem (+węzły) na żaglach oraz testy z teorii. Trwał ok. 4 godzin. Wszystkim, którzy do niego podeszli udało się zdać :)


Wszyscy nauczyli się bardzo dużo i opalili na "czekoladki". Jednym słowem było świetnie! :)