26 września 2011

Falmouth - 26.09.2011

Jest piękny, jeszcze ciepły wieczór, gdy dobijamy do portu Falmouth w Anglii.
Było trochę roboty przy żaglach, ale wreszcie zacumowaliśmy. Minęło 10 dni na morzu, było ok - tylko jedna sztormowa doba.
Zdjęcie z bukszprytu wykonał Zbigniew Bosek
Jutro rano pewnie już rozgrzewka na "twardym" lądzie. Planowany mamy postój do czwartku - trzeba zrobić solidne pranie, ale to już jutro...
Jestem trochę zmęczona więc relację z Morza Północnego i Kanału Angielskiego (La Manche) wystukam jutro - jak tylko czas pozwoli;) Dorzucę też kilka fotek.
Dobranoc i dziękuję za miłe słowa w komentarzach:)

19 września 2011

Kanał Kiloński

Ahoj- a jednak łączność udaje się nawiązać wcześniej J

17.09.2011 o 8.15 rzucamy cumy przy Wałach Chrobrego w Szczecinie. Trochę na silniku, ale już po chwili na pełnych żaglach postawionych w kanale prezentujemy się przed licznie zgromadzonymi obserwatorami. Za chwilę zresztą te żagle zwijamy i na silniku dopływamy do Zalewu Szczecińskiego – tu ponownie rozwijamy wszystkie żagle – po to, aby w Świnoujściu znowu je sklarować J.

Zdjęcie z kamerki internetowej w kanale

Zdjęcie z kamerki internetowej w kanale


Zatoka Pomorska wita nas słoneczną pogodą, ale prawie bezwietrzną. Rozwijamy po raz kolejny żagle, ale płyniemy bardzo powoli (około 3 węzły) i dopiero po kilkunastu godzinach powoli mijamy największą niemiecką wyspę Rugię. Na szczęście później jest trochę lepiej i rozwijamy prędkość 6-8 węzłów. Do Zatoki Kilońskiej dopływamy nocą po prawie 2 dobach. Tak, jak wspominałam wcześniej, Kanał Kiloński pozwala skrócić trasę z Morza Bałtyckiego na Morze Północne o prawie 500 km.

 
Sam kanał wybudowany w XIX wieku ma około 100 m szerokości i prawie 100 km długości. Pokonujemy go na silniku (inaczej nie wolno), ale przebycie tej trasy nie jest takie łatwe. Trzeba wiedzieć o której godzinie wystartować (my zaczynamy około 5 rano i w ten sposób moja "psia wachta" zamiast 4 trwała 6 h), jak pokonać śluzy, jak zachować się przy mijankach z wielkimi transportowcami, no i na końcu wpływając w rzekę Łabę, a następnie Morze Północne zgrać się odpowiednio z pływami, które tutaj są dosyć mocne.

Na szczęście mamy Kapitana Baranowskiego, który zna wszystkie zasady przepłynięcia tego wspaniałego kanału.

Momentami jest tu także zasięg sieci i mogę przesłać tę relację.
Pozdrawiam:)