28 października 2011

Wyspy Zielonego Przylądka


Płynąc z północy najpierw dopływamy do Wysp Zawietrznych Zielonego Przylądaka. Wybieramy wyspę o nazwie Sal. Na początek okazuje się, że zejście na ląd to 25Euro od osoby:( (to prawdopodobnie koszt wizy). Poza tym, załoga decyduje się nie wypuszczać nas samych ze względu na niebezpieczeństwa, więc na ląd schodzi część z nas pod opieką. To nie koniec "ciekawych" informacji. Połączenie internetowe jest niemożliwe, a telefoniczne - po pierwsze jest bardzo trudne (nawalają miejscowi operatorzy), po drugie jest baaaardzo drogie - ktoś nierozważnie wykręcił do rodziców, pogadał szczęśliwie kilka minut i ... 120 pln odjechało w eter.

fot. Z. Bosek
 Dlatego więcej informacji o tych dniach rejsu opiszę później. Po południu urządzamy zawody sportowe i skoki do wody. Zamontowaliśmy linę - huśtawkę i na niej jak Tarzan na lianie skaczemy do wody.
W zasadzie my też mamy dżunglę lin;)))

fot. Z. Bosek

28 pażdziernika przepływamy do Prai, stolicy Republiki Zielonego Przylądka i mój telefon przestaje działać:(

27 października 2011

Woda, woda, woda

Ahoj
18.10.2011 pod wieczór ruszamy na Ocean. Jest gorąco, przez kilka dni zbliżamy się do Zwrotnika Raka. Pod pokładem sauna, gorąco i duszno. Rzadko włączają wentylację -  ma być jeszcze gorzej. Każdy jest zmęczony takim upałem. Teraz wachty nocne są "ulgą", a do małej ilości snu już się przyzwyczailiśmy (średnio 4-5 godzin na dobę). Klimat wyraźnie daje się we znaki.
Czasem bywa trudno, żaglowiec jakby ciaśniejszy,  a passat, który miał nas nieść prawie nie wieje. Codziennie praca, nauka, praca, nauka, gorącooo.

Fot. Z. Bosek


Fot. Z. Bosek

Nauczyciele nie odpuszczają i musimy się starać, bo przy braku zaliczeń nie możemy schodzić na ląd - jak już dopłyniemy. Wkrótce też oceny będą przesłane rodzicom. Taka wirtualna wywiadówka!!!

26.10.2011 dopływamy do jednej z wysepek Republiki Zielonego Przylądka.